Kiedy jeszcze nie byłam na mojej diecie, zdarzały mi się dni, w których nie mogłam patrzeć na jedzenie, nie było mowy o gotowaniu, a już na pewno nie miałam ochoty nic jeść, chociaż byłam głodna. Pewnego razu, kiedy miałam właśnie taki dzień, byliśmy z Mężem w sklepie. On wziął sobie udka z rożna na obiad, a ja błąkałam się po sklepie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Byłam przecież głodna, ale na samą myśl o jedzeniu czułam się jeszcze gorzej. Moją uwagę w końcu zwróciło stoisko z sałatkami, chociaż zazwyczaj je omijam. Wybrałam sobie taką z pęczakiem, która wyglądała mi dość smacznie. Nie wiem jak się nazywała, bo nawet nie zwróciłam uwagi. W domu okazało się, że rzeczywiście jest smaczna, a ja po niej poczułam się znacznie lepiej. Mąż trochę ode mnie skubnął i jemu też posmakowała.
Nigdy więcej jej już nie kupiłam, a stoisko z sałatkami dalej omijam, jednak po kilku miesiącach naszła mnie chęć na zrobienie jej w domu. Moja wersja jest trochę bogatsza w składniki i jak mówi Mąż, smaczniejsza od tej ze sklepu. Nazwałam ją Sałatką Grecką z Pęczakiem, bo właściwie jest to sałatka grecka z dodatkiem pęczaku ;)
Z ilości składników, które podaję poniżej, wychodzi taka "imprezowa" miska sałatki.
Na mojej aktualnej diecie, mogę jeść tą sałatkę. Jedyny składnik, który muszę pominąć w składzie, to ser.


















































































































































































